Początek
bloga, to może opiszę, jak się zaczęła moja przygoda z
szydełkiem :) Miało być tylko DIY ale przeglądając YT natknęłam
się na tutorial bucików dziecięcych, robionych na szydełku. Kilka
półsłupków dalej, doszłam do wniosku, ze to przecież jest
proste jak drut. Porzuciłam kleje, brokaty i inne takie i poleciałam
do pasmanterii po nowe „zabawki”. W sieci doczytałam czym
najlepiej zaczynać i tak w moje łapki wpadło piękne, metalowe
szydełko w kolorze złota o rozmiarze 4 mm. Pani w sklepie poleciła
odpowiednie włóczki.
Pełna entuzjazmu, gotowa do działania
włączyłam filmik (KLIK). Nie znałam żadnych pojęć. Łańcuszek?
Nosi się na szyi, oczko to można do kogoś puścić ;) a słupki
stoją na chodnikach. Na szczęście filmik jest niesamowity - wyraźny i lekko przedstawiony. Pan świetnie tłumaczy, pokazuje jak, co i gdzie wbić, ile nawinąć. Wszystko miałam podane jak na tacy, wystarczyło zacząć. 3, 4, 5 kurka, prujemy i tak milion razy. Gdzie
się to wbija? Jak to przeciągnąć? Hmm.. Od początku :) Pełne
skupienie, podeszwa jest – uff.. Lecimy, boki – krzywo za dużo
oczek – trudno. Dalej (źrenice wielkości piątaka, z czoła pot)
… CO? Jaką górą łączone? Spokojnie :) Cofam. Ok zrobione.
Jeszcze tylko wykończenie.. JEST! Udało się! Po całych 30 min
otrzymałam swój pierwszy wydziergany bucik. Zadowolona i dumna ze
swojego dzieła chciałam pochwalić się mamie :) Dopiero aparat
pokazał co jest nie tak.. Tu krzywo, tam „zjadłam” oczko. Za
ciasno, za luźno.. Zrobiłam więc drugiego – przecież to nie
może być takie trudne.. Skończone. Wyszło troszkę lepiej. Jest
światełko w tunelu – będzie dobrze :) Mama pochwaliła, chłopak
też. Najgorzej w sumie nie jest więc do roboty, to w końcu trening
czyni mistrza. I tym oto sposobem powstały 3 buciki :)
![]() |
| szydełko 4 mm / niestety nie pamiętam nazwy włóczki |
Nie
należę do osób cierpliwych, co mija się z szydełkowaniem, więc
wolałam nie tracić czasu na uczenie się podstaw. Znalazłam jasny
tutorial więc na jego podstawie stawiałam fundamenty szydełkowania.
Zaległości uzupełniałam przy kolejnych robótkach. Najważniejsze
jest by nie zrażać się przy pierwszych podejściach. Nie ma
robótek bez prucia. To jakby nieodłączne elementy układanki. I w
tym cała zabawa :)







